Przejdź do głównej zawartości

Posty

Święta na wykresie: czego naprawdę uczy nas analiza techniczna

Święta to ten magiczny czas, kiedy rynek zwalnia, płynność siada, a traderzy próbują udawać, że nie zerkną tylko „na chwilę” na wykresy między barszczem a sernikiem. Spoiler: zerkają. Zawsze. I właśnie dlatego święta są idealnym momentem, żeby pogadać o analizie technicznej — ale bez zadęcia i bez rysowania linii na siłę. Rynek w trybie „silent night”. Podczas świąt: ➡️wolumen spada, ➡️ruchy są płytsze albo kompletnie losowe, ➡️breakouty częściej zawodzą, ➡️a fake move’y mają się świetnie. Jeśli w tym czasie „analiza nie działa”, to nie znaczy, że AT jest bezużyteczna. To znaczy, że kontekst ma znaczenie. Analiza techniczna nie żyje w próżni — tak samo jak ty nie handlujesz tak samo po 3 godzinach snu. Wsparcia i opory jak świąteczny stół. Każdy wie, gdzie stoi stół w Wigilię. Nikt nie pyta. Nikt go nie przesuwa. Dokładnie tak działają dobre poziomy: ➡️są oczywiste, ➡️widać je z daleka, ➡️reaguje na nie więcej niż jedna osoba. Jeśli musisz komuś tłumaczyć, dlaczego to na pe...

Nuda, która zarabia

Trading marzeń wygląda jak film akcji. Trading, który naprawdę płaci rachunki, przypomina… suszenie farby. I tu jest twist: im nudniej, tym lepiej dla Twojego konta. Emocje są drogie. Nuda jest tania. Rynek nie nagradza adrenaliny. On ją sprzedaje – i to po zawyżonej cenie. Każdy trade „bo coś się dzieje”, „bo świeca wygląda ciekawie”, „bo nie mogę już patrzeć na ten wykres” kończy się tym samym: mikrozysk albo makrostrata. Profesjonalny trading to brak fajerwerków. Zero ekscytacji. Zero euforii. Klikasz, bo plan mówi kliknij, nie dlatego, że serce bije szybciej. Najlepsze setupy są potwornie nieatrakcyjne. One się powtarzają. Zawsze wyglądają podobnie. Nie krzyczą „WEJDŹ TERAZ”. Raczej mruczą: „jeśli masz cierpliwość”. I właśnie dlatego większość ludzi je ignoruje. Bo są nudne. A ludzie nie przyszli na giełdę po nudę. Przyszli po emocje. Rynek chętnie im je da. W pakiecie z fakturą. Prawdziwa przewaga to umiejętność nicnierobienia. Nie wejść w trade to też decyzja. Często ...

Czy warto inwestować małe kwoty na giełdzie? Moja szczera odpowiedź: TAK. I to bardziej niż myślisz.

Dostaję co jakiś czas wiadomości typu: „Chcę zacząć inwestować, ale mam tylko 50 zł miesięcznie. To ma sens?” I za każdym razem mam ochotę złapać tę osobę za ramiona i powiedzieć: „Błagam, zacznij! Małe kwoty to nie wada — to strategia.” Nie musisz być milionerką, żeby wejść na giełdę. Kiedy sama zaczynałam, też wydawało mi się, że trzeba mieć jakąś magiczną kwotę startową, najlepiej równowartość średniej krajowej. Dopiero potem ogarnęłam, że giełda to nie ekskluzywny klub, gdzie wejściówką jest walizka pieniędzy. Dziś serio można zacząć od kilku dyszek. Dzięki ETF-om, akcjom ułamkowym i niskim prowizjom, bariera wejścia jest śmiesznie niska. I bardzo dobrze — bo największym kapitałem na początku nie są pieniądze, tylko czas. Procent składany jest potężniejszy niż najdroższy trener personalny. Tylko spójrz — 100 zł miesięcznie, 7% średniorocznie, 10 lat. Wpłacasz 12 000 zł, dostajesz ok. 17 000 zł. Po 20 latach robi się z tego ponad 50 tys., a po 30 latach spokojnie sześcio...

AI na giełdzie: boom czy bańka? A może jedno i drugie?

Nie wiem, kto pierwszy wpadł na pomysł, że w 2025 roku na giełdzie będzie się liczyć tylko jedno słowo: AI. Ale muszę przyznać, że zrobił niezłą robotę — bo rynek kupił tę narrację tak chętnie, jak ja kupuję promocje na kawę. Każda spółka, która klepnęła w strategii magiczne dwie litery, łapała natychmiastowy wzrost kursu. Czasem zasłużony. Czasem — powiedzmy delikatnie — inspirujący. No ale inwestorzy kochają dobre historie, a AI to najgorętsza opowieść dekady. I teraz pytanie, które zadają wszyscy: czy to już bańka, czy jeszcze boom? Ja powiem krótko: to jest boom napędzany bańką. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że oba zjawiska dzieją się równocześnie. Nawet największy sceptyk musi przyznać: rewolucja AI to nie jest marketingowy wybryk. To jest realna zmiana gospodarcza, porównywalna do wynalezienia internetu, elektryczności albo kawy w kapsułkach. Kilka spółek stoi tu na czele peletonu i to one faktycznie mogą zostać wielkimi zwycięzcami nadchodzącej dekady. Oto ...

WTI – czyli co ta nasza ropa znowu kombinuje?

Ropa WTI ostatnio zachowuje się jak ktoś, kto wstał lewą nogą. Cena kręci się w okolicach 57–58 dolarów, a rynek wygląda, jakby kompletnie nie miał siły na sensowny ruch w górę. Dlaczego tak jest? Bo świat zużywa mniej energii niż wcześniej (szczególnie Europa i Chiny trochę przyhamowały), producenci ropy nie trzymają dyscypliny jak w wojsku — tu ktoś dorzuci więcej, tam ktoś obetnie mniej… i robi się nadpodaż, technicznie wykres krzyczy „słabo, słabo, słabo”. Ale! Ropa to nie jest spokojny towar — jeden konflikt, jedna decyzja OPEC, jeden pożar w rafinerii i potrafi zrobić skok jak kot na laserowy wskaźnik.  To teraz najważniejsze: jak to ogarnąć, nawet jeśli nie jesteś traderem? To nie porada inwestycyjna, tylko moje sugestie — Ty decydujesz i zarządzasz ryzykiem. Poniżej masz prosty i zrozumiały plan działania — zero żargonu, zero „mądrzenia się”. Kluczowe poziomy – czyli gdzie ropa lubi się zatrzymać Okolice 56 USD – to jest taki „troskliwy misiek”. Często tu cena h...

Kiedy rynek robi „psikusa”, a ja udaję, że mam wszystko pod kontrolą

Są dni, kiedy wykresy tańczą dla mnie jak na prywatnym koncercie — trend jak po sznurku, sygnały klarowne, zlecenia wchodzą jak masło. A potem przychodzi ten drugi typ dni: rynek wstaje lewą nogą, a ja patrzę na swoje pozycje i zastanawiam się, czy to jeszcze handel, czy już jakiś eksperyment psychologiczny. Przyznajmy to: trading to sport ekstremalny. Nie potrzebujesz skoku na bungee, żeby poczuć dreszczyk adrenaliny — wystarczy jedna świeca, która postanowiła być mądrzejsza od Twojej strategii. Wykres rusza w przeciwnym kierunku, a Twoje myśli w sekundę przechodzą od „Ładnie idzie!” do „Czy ja to w ogóle umiem?”.  Ech, życie traderki 😅 Każdy mentor powtarza: „Trzymaj się planu” . Świetna rada, naprawdę. Szkoda tylko, że w prawdziwym świecie mózg ma tendencję do włączania trybu paniki dokładnie wtedy, kiedy powinien działać jak lodówka — chłodno i konsekwentnie. W piątek rynek zrobił gwałtowny zwrot. Wiecie co zrobiłam? Zamknęłam pozycję szybciej, niż zdążyłabym powi...

Już wkrótce: mój najnowszy ebook o psychologii inwestowania z kobiecej perspektywy!

To już prawie ten moment! Po wielu godzinach pisania, analizowania, śmiania się z własnych błędów (i kilku drobnych kryzysach egzystencjalnych 😉) mogę wreszcie zdradzić: mój nowy ebook o psychologii inwestowania z kobiecej perspektywy jest gotowy do premiery! Nie znajdziesz w nim nudnych wykresów ani magicznych formuł, które „gwarantują zysk”. Znajdziesz za to prawdę o emocjach, decyzjach i wewnętrznej sile, jaką każda z nas wnosi na rynek – często nawet o tym nie wiedząc. Opowiadam o tym, jak strach potrafi zjeść najlepszy plan, jak ego lubi udawać, że wie lepiej, i jak odnaleźć równowagę między intuicją a logiką. Bo inwestowanie to nie tylko liczby. To też my – nasze emocje, przekonania i historie, które nosimy w głowie. Ten ebook to mój hołd dla wszystkich kobiet, które inwestują, uczą się, próbują, czasem się potykają, ale nigdy nie rezygnują. 💪 📅 Premiera już niedługo! Obserwuj mnie tutaj lub na Instagramie, żeby nie przegapić dnia, w którym ebook wyląduje w sprzeda...