Przejdź do głównej zawartości

Posty

Psychologia inwestora: jak sam sobie podkładasz nogę (i jeszcze mówisz, że to strategia)

Na giełdzie wszyscy szukają przewagi.Jedni w analizie technicznej. Inni w fundamentach. A prawda jest taka, że największa przewaga (albo największa mina) siedzi między uszami. Bo możesz mieć plan, strategię, Excela i pięć wskaźników… a i tak sprzedać wszystko w panice, bo czerwony kolor wyglądał dziś wyjątkowo czerwono. Wróg numer jeden: TY Nie newsy. Nie algorytmy. Nie „grube ryby”. Ty. Kupujesz, bo boisz się, że ucieknie. Sprzedajesz, bo boisz się, że spadnie bardziej. Trzymasz stratę, bo „jak sprzedam, to dopiero będzie strata”. Zamykasz zysk za wcześnie, bo boisz się, że rynek go zabierze. Brzmi znajomo? Witamy w klubie Homo Inwestorus. Chciwość i strach – duet doskonały (do niszczenia portfela). Chciwość mówi: „Jeszcze trochę, przecież idzie”. Strach mówi: „Uciekaj, zaraz wszystko runie”. Problem w tym, że: chciwość pojawia się po wzrostach, strach pojawia się po spadkach. Czyli dokładnie wtedy, gdy powinieneś robić… odwrotnie.  Rynek kocha ironię. Iluzja kontroli,...
Najnowsze posty

W co inwestować w 2026 roku? Między AI, złotem a zdrowym rozsądkiem inwestora

Rok 2026 zapowiada się jak rynek po solidnej kawie: pobudzony, nerwowy i pełen sprzecznych sygnałów. Z jednej strony mamy technologiczną euforię, z drugiej realne obawy o inflację, geopolitykę i to, czy przypadkiem nie jedziemy na inwestycyjnej karuzeli trochę za szybko. Dlatego jeśli ktoś pyta, w co warto inwestować w 2026 roku, odpowiedź brzmi: w to, co ma sens, fundamenty i przyszłość — a nie tylko hype z Twittera. Zacznijmy od oczywistego słonia w pokoju, czyli technologii i sztucznej inteligencji. AI nie jest już modnym hasłem z konferencji, tylko realnym narzędziem, które zmienia biznes, medycynę, finanse i to, jak pracujemy. W 2026 roku nadal największą wartość będą miały firmy, które dostarczają infrastrukturę do tej rewolucji: półprzewodniki, centra danych, zaawansowane oprogramowanie. To nie jest moment na łapanie każdej spółki z dopiskiem „AI” w nazwie, tylko na selekcję tych, które faktycznie zarabiają i mają przewagę konkurencyjną. Tech wciąż daje potencjał pon...

Święta na wykresie: czego naprawdę uczy nas analiza techniczna

Święta to ten magiczny czas, kiedy rynek zwalnia, płynność siada, a traderzy próbują udawać, że nie zerkną tylko „na chwilę” na wykresy między barszczem a sernikiem. Spoiler: zerkają. Zawsze. I właśnie dlatego święta są idealnym momentem, żeby pogadać o analizie technicznej — ale bez zadęcia i bez rysowania linii na siłę. Rynek w trybie „silent night”. Podczas świąt: ➡️wolumen spada, ➡️ruchy są płytsze albo kompletnie losowe, ➡️breakouty częściej zawodzą, ➡️a fake move’y mają się świetnie. Jeśli w tym czasie „analiza nie działa”, to nie znaczy, że AT jest bezużyteczna. To znaczy, że kontekst ma znaczenie. Analiza techniczna nie żyje w próżni — tak samo jak ty nie handlujesz tak samo po 3 godzinach snu. Wsparcia i opory jak świąteczny stół. Każdy wie, gdzie stoi stół w Wigilię. Nikt nie pyta. Nikt go nie przesuwa. Dokładnie tak działają dobre poziomy: ➡️są oczywiste, ➡️widać je z daleka, ➡️reaguje na nie więcej niż jedna osoba. Jeśli musisz komuś tłumaczyć, dlaczego to na pe...

Nuda, która zarabia

Trading marzeń wygląda jak film akcji. Trading, który naprawdę płaci rachunki, przypomina… suszenie farby. I tu jest twist: im nudniej, tym lepiej dla Twojego konta. Emocje są drogie. Nuda jest tania. Rynek nie nagradza adrenaliny. On ją sprzedaje – i to po zawyżonej cenie. Każdy trade „bo coś się dzieje”, „bo świeca wygląda ciekawie”, „bo nie mogę już patrzeć na ten wykres” kończy się tym samym: mikrozysk albo makrostrata. Profesjonalny trading to brak fajerwerków. Zero ekscytacji. Zero euforii. Klikasz, bo plan mówi kliknij, nie dlatego, że serce bije szybciej. Najlepsze setupy są potwornie nieatrakcyjne. One się powtarzają. Zawsze wyglądają podobnie. Nie krzyczą „WEJDŹ TERAZ”. Raczej mruczą: „jeśli masz cierpliwość”. I właśnie dlatego większość ludzi je ignoruje. Bo są nudne. A ludzie nie przyszli na giełdę po nudę. Przyszli po emocje. Rynek chętnie im je da. W pakiecie z fakturą. Prawdziwa przewaga to umiejętność nicnierobienia. Nie wejść w trade to też decyzja. Często ...

Czy warto inwestować małe kwoty na giełdzie? Moja szczera odpowiedź: TAK. I to bardziej niż myślisz.

Dostaję co jakiś czas wiadomości typu: „Chcę zacząć inwestować, ale mam tylko 50 zł miesięcznie. To ma sens?” I za każdym razem mam ochotę złapać tę osobę za ramiona i powiedzieć: „Błagam, zacznij! Małe kwoty to nie wada — to strategia.” Nie musisz być milionerką, żeby wejść na giełdę. Kiedy sama zaczynałam, też wydawało mi się, że trzeba mieć jakąś magiczną kwotę startową, najlepiej równowartość średniej krajowej. Dopiero potem ogarnęłam, że giełda to nie ekskluzywny klub, gdzie wejściówką jest walizka pieniędzy. Dziś serio można zacząć od kilku dyszek. Dzięki ETF-om, akcjom ułamkowym i niskim prowizjom, bariera wejścia jest śmiesznie niska. I bardzo dobrze — bo największym kapitałem na początku nie są pieniądze, tylko czas. Procent składany jest potężniejszy niż najdroższy trener personalny. Tylko spójrz — 100 zł miesięcznie, 7% średniorocznie, 10 lat. Wpłacasz 12 000 zł, dostajesz ok. 17 000 zł. Po 20 latach robi się z tego ponad 50 tys., a po 30 latach spokojnie sześcio...

AI na giełdzie: boom czy bańka? A może jedno i drugie?

Nie wiem, kto pierwszy wpadł na pomysł, że w 2025 roku na giełdzie będzie się liczyć tylko jedno słowo: AI. Ale muszę przyznać, że zrobił niezłą robotę — bo rynek kupił tę narrację tak chętnie, jak ja kupuję promocje na kawę. Każda spółka, która klepnęła w strategii magiczne dwie litery, łapała natychmiastowy wzrost kursu. Czasem zasłużony. Czasem — powiedzmy delikatnie — inspirujący. No ale inwestorzy kochają dobre historie, a AI to najgorętsza opowieść dekady. I teraz pytanie, które zadają wszyscy: czy to już bańka, czy jeszcze boom? Ja powiem krótko: to jest boom napędzany bańką. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że oba zjawiska dzieją się równocześnie. Nawet największy sceptyk musi przyznać: rewolucja AI to nie jest marketingowy wybryk. To jest realna zmiana gospodarcza, porównywalna do wynalezienia internetu, elektryczności albo kawy w kapsułkach. Kilka spółek stoi tu na czele peletonu i to one faktycznie mogą zostać wielkimi zwycięzcami nadchodzącej dekady. Oto ...

WTI – czyli co ta nasza ropa znowu kombinuje?

Ropa WTI ostatnio zachowuje się jak ktoś, kto wstał lewą nogą. Cena kręci się w okolicach 57–58 dolarów, a rynek wygląda, jakby kompletnie nie miał siły na sensowny ruch w górę. Dlaczego tak jest? Bo świat zużywa mniej energii niż wcześniej (szczególnie Europa i Chiny trochę przyhamowały), producenci ropy nie trzymają dyscypliny jak w wojsku — tu ktoś dorzuci więcej, tam ktoś obetnie mniej… i robi się nadpodaż, technicznie wykres krzyczy „słabo, słabo, słabo”. Ale! Ropa to nie jest spokojny towar — jeden konflikt, jedna decyzja OPEC, jeden pożar w rafinerii i potrafi zrobić skok jak kot na laserowy wskaźnik.  To teraz najważniejsze: jak to ogarnąć, nawet jeśli nie jesteś traderem? To nie porada inwestycyjna, tylko moje sugestie — Ty decydujesz i zarządzasz ryzykiem. Poniżej masz prosty i zrozumiały plan działania — zero żargonu, zero „mądrzenia się”. Kluczowe poziomy – czyli gdzie ropa lubi się zatrzymać Okolice 56 USD – to jest taki „troskliwy misiek”. Często tu cena h...