Zanim zaczęłam tradować, myślałam, że największe emocje w życiu kobiety to moment, gdy promocja na buty kończy się dokładnie w chwili, gdy próbujesz dodać rozmiar do koszyka. Myliłam się. Rynek finansowy to zupełnie inna liga emocji. To połączenie thrillera psychologicznego z rollercoasterem i odrobiną rosyjskiej ruletki. I choć na pierwszy rzut oka wygląda to jak świat chłodnych kalkulacji, analizy technicznej i wykresów, to prawda jest taka, że trading to bardziej walka z samą sobą niż z rynkiem . A kiedy jesteś kobietą w tym świecie – bywa jeszcze ciekawiej. 👠 Kobieta na rynku, czyli egzotyczny gatunek Kiedy pierwszy raz pojawiłam się na forum tradingowym, ktoś zapytał: „Serio? Kobieta w tradingu? Ty to tak hobbystycznie, czy dla chłopaka?” Nie, kochany. Dla siebie. I z pełnym przekonaniem, że umysł ścisły nie ma płci, a intuicja to nie wada, tylko tajna broń. Przez lata utarło się, że trading to domena facetów – z miną pokerzysty, w ciemnym pokoju, przy trzec...