Na giełdzie wszyscy szukają przewagi.Jedni w analizie technicznej. Inni w fundamentach. A prawda jest taka, że największa przewaga (albo największa mina) siedzi między uszami. Bo możesz mieć plan, strategię, Excela i pięć wskaźników… a i tak sprzedać wszystko w panice, bo czerwony kolor wyglądał dziś wyjątkowo czerwono.
Wróg numer jeden: TY Nie newsy. Nie algorytmy. Nie „grube ryby”. Ty. Kupujesz, bo boisz się, że ucieknie. Sprzedajesz, bo boisz się, że spadnie bardziej. Trzymasz stratę, bo „jak sprzedam, to dopiero będzie strata”. Zamykasz zysk za wcześnie, bo boisz się, że rynek go zabierze.
Brzmi znajomo? Witamy w klubie Homo Inwestorus. Chciwość i strach – duet doskonały (do niszczenia portfela). Chciwość mówi: „Jeszcze trochę, przecież idzie”. Strach mówi: „Uciekaj, zaraz wszystko runie”. Problem w tym, że: chciwość pojawia się po wzrostach, strach pojawia się po spadkach. Czyli dokładnie wtedy, gdy powinieneś robić… odwrotnie.
Rynek kocha ironię. Iluzja kontroli, czyli „ja wiem, co robię”, to jeden z najbardziej zdradliwych stanów umysłu inwestora.
Kilka dobrych transakcji i nagle: rynek „czytasz”, korekty „przewidujesz”, a straty… no cóż, tym razem to był wyjątek.
Spoiler: nie był. Giełda regularnie przypomina, że to nie ty rozdajesz karty. Ty tylko grasz tymi, które dostałeś. Dlaczego trzymamy straty, a uciekamy z zysków? Bo strata boli dwa razy mocniej niż cieszy zysk tej samej wielkości. To nie filozofia — to biologia. Wolisz: nie stracić niż zarobić, mieć rację niż pieniądze,
nadzieję zamiast planu. I właśnie dlatego portfele puchną… od czerwieni.
Najlepsi inwestorzy są… nudni. Naprawdę. Nie reagują na każdy news. Nie klikają co pięć minut. Nie zakochują się w spółkach. Oni: mają plan, znają swoje ryzyko, akceptują straty jako koszt gry,
i nie wierzą każdej myśli, która pojawia się w głowie. To ostatnie jest kluczowe. Psychologiczna prawda, której nikt nie chce słyszeć
Nie wyeliminujesz emocji. Możesz je tylko trzymać na smyczy.
A najlepszym narzędziem nie jest wskaźnik, tylko: jasno określony plan, zasady wyjścia (także na stratę), i świadomość, że rynek nie jest ci nic winien.
Na koniec, klasycznie – bez motywacyjnych bzdur. Jeśli giełda cię stresuje — to normalne. Jeśli popełniasz błędy — to nieuniknione.
Jeśli czasem masz ochotę wszystko zamknąć i wyjechać w Bieszczady — to znak, że… inwestujesz jak człowiek.
Psychologia inwestora nie polega na byciu zimnym robotem.
Polega na tym, żeby nie pozwolić emocjom prowadzić samochodu, gdy ty siedzisz na tylnym siedzeniu i krzyczysz „JA WIEM LEPIEJ”. Bo nie wiesz. I to jest twoja największa przewaga.
🤑 „Uważaj na straty, przytulaj zyski – buziaki od Traderki.”
Komentarze
Prześlij komentarz